środa, 20 czerwca 2012

recenzja BB skin 79

W pogoni za niekończącą się młodością natrafiłam na temat kremów BB, ich leczniczego działania i innych cudawianków. Oczywiście jak to ja postanowiłam przetestować je na własnej skórze.Moja przygoda zaczęła się od kremu BB Garniera-kolor za ciemny (nawet ten przeznaczony do jasnej karnacji), ładnie stapiał się ze skórą. Z ciekawości musiałam oczywiście poczytać co o tym cudzie piszą inni- no i dowiedziałam się, że to koło prawdziwego kremu BB nawet nie stało.Po przejrzeniu wszystkich postów Azjatyckiego Cukru mój wybór padł na Skin 79 hot pink.



I teraz wiem o co chodzi i dlaczego krem Garniera powinien schować się do ciemnej, głębokiej dziupli :)
Krem kosztował  89 zł z przesyłką,zakupiłam go na Allegro i oczywiście obejrzałam z każdej strony czy nie nabyłam podróbki.Stwierdzam iż jest oryginalny :) Opakowanie ładne dla oka, funkcjonalna pompka lecz niestety nie widać zużycia produktu.



Kolor kremu jest jasny,szaro beżowy,bardzo ładnie stapia się ze skórą co widać na zdjęciu poniżej.



A tak krem prezentuje się po 8 h :

Krem jak dla mnie kryje wystarczająco, nawet cienie pod oczami, ładnie rozświetla i posiada filtry PA(ochrona przed UV A główną przyczyną starzenia sie skóry).Przy mojej mieszanej cerze sprawdza się dobrze i jak do tej pory nie mam ochoty wracać do tradycyjnych podkładów. Nie zaobserwowałam jakiegokolwiek wysypu niespodzianek, jeśli już to malęństwa, które bardzo szybko się goją.

Cóż mam jeszcze napisać - polecam

Buziaki :*

niedziela, 15 kwietnia 2012

Recenzja kremów Alterra na dzień i na noc z wyciągiem z dzikiej róży

Po dłuższej nieobecności wracam do Was Żuczki:) Dziś na świeczniku kosmetyki marki Alterra. Do tej pory używałam tylko kosmetyków do włosów i ciała tej firmy ,aż z braku funduszy, kiedy to skończył się mój krem, zakupiłam kremy do twarzy tej oto firmy.Producent rekomenduje je do cery młodej i wymagającej-idealne dla mnie pomyślałam-myliłam się.Niewątpliwie zachęcił mnie skład-naturalny-pozbawiony parafiny i wszelkich innych wazelinowatych ropopochodnych badziewiów ;)Tak więc zachęcona zapewnieniami producenta pełna nadziei w moim małym rudym serduszku przystapiłam do wsmarowywania.Zakupiłam oczywiście krem zarówno na dzień jak i na noc.
A oto i one:

2 tubencje po 50 ml każda,cena to 9,99 bodajże za sztukę.A oto co obiecuje producent:
Oczywiście na obu kremach obietnice są takie same co według mnie jest lekko dziwne ponieważ krem na dzień i na noc z założenia mają służyć do czego innego...Skład obu kremów także się nie rózni:
A teraz coś o działaniu i spełnianiu obietnic:

  • krem mnie nie chroni,rozpieszcza i regeneruje także niewidocznie
  • o nawilżeniu także nie ma mowy,po jego nałożeniu owszem czuję na skórze film ale jest on raczej mało przyjemny-lekko klejący a  skóra pozostaje ściągnięta,troszkę lepiej sprawuje sie krem na noc
  • zapach-z tubki unosi sie przyjemna woń powideł różanych lecz na skórze jest to raczej zapach zielska,mało przyjemny
  • makijaż słabo się na tym kremie trzyma-po paru godzinach po prostu znika i świeci się strasznie
Z każdym  dniem bardziej pragnęłam targnąć się na te małe tubeczki, ale dawałam im kolejne szanse...Z mizernym skutkiem...Po miesięcznym stosowaniu zarówno na dzień jak i na noc moja twarz wygladała coraz gorzej.Skóra była przesuszony,zmarszczki zamiast ulec wygładzeniu tylko się pogłębiły-zwłaszcza te pod oczami a twarz pokryły małe, wstrętne czarne zaskórniki:(
Kremy stosuję do dłoni a firmie Alterra raczej nie powierzę już swojej twarzy...

Muminkowe całusy:*

czwartek, 22 marca 2012

Poty kłopoty za płoty

Stres,zmiany hormonalne bądź pogoda często sprawiają, że pocimy się i jak w moim przypadku żadne  Rexony,lady speed stick czy Garniery nie dawały rady.Po długich poszukiwaniach znalazłam rozwiązanie dla wszystkich na mokre pachy-raz na zawsze.Oprócz Jaśka to druga rzecz,z którą nigdy sie nie rozstanę.
Panie i Panowie oto wybawienie:

Stosujemy go na noc,na początku codziennie( pierwszy tydzień),później 2-3 razy w tygodniu.Rano myjemy paszki i gotowe.Ja wspomagająco i z przyzwyczajenia stosuję dodatkowo dowolny antyperspirant w sprayu.Koszt to ok 40-50 zł,ale wystarcza co najmniej na pół roku.Na początku może wywołać lekkie pieczenie ale czego sie nie robi dla urody:).Wypróbowałam też wersję dla skóry normalnej-nie polecam,piecze jak cholera,po 30 min leciałam do łazienki zmyć to dziadostwo.
Podsumowanie:
  • suche pachy
  • nie zniszczone ciuszki
  • radość i spokój,że mimo wszystko zostaniemy suche:)
Mam nadzieję, że wpis komuś się przysłuży :)
Buziaki xo xo 

Recenzja peelingu enzymatycznego z ananasem

   Witajcie Kochani,od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem stworzenia bloga o tematyce kosmetycznej.Wiem,że jest tego mnóstwo w sieci ale kosmetyki, które ja chciałabym opisać nie były chyba dotąd recenzowane:)To moja pierwsza publikacje więc proszę o wyrozumiałość.
Dziś przychodzę do Was z peelingiem enzymatycznym firmy Apis.
Jest to kosmetyk naturalny, przeznaczony do użytkowania w gabinetach kosmetycznych. Zakupiłam go jako ciekawostkę,ponieważ osobiście lubię pilingi mechaniczne, których działanie czuję.Kosmetyk nakładamy na 5-7 minut i zmywany wodą-tak podaje producent. Ja przetrzymuje go do 10 min i lekko wmasowywuję.Po pierwszym użyciu nie widziałam efektów-ot lekkie wygładzenie skóry,nie to co po porządnym szorowaniu solą z oliwą. Przy drugim podejściu zabieg zaczęłam pilingiem mechanicznym a nastepnie nałożyłam ananasowego enzymatora:) efekt był bardzo dobry,miałam wrażenie dogłębnego oczyszczenia twarzy.Teraz stosuję go 2-3 razy w tygodniu samodzielnie i moja skóra jest gładka.
Podsumowanie:
  • kosmetyk wart swojej ceny 21 zł
  • ładnie pachnie ananasem
  • przy regularnym stosowaniu dobrze wygładza skórę i myślę,że po dłuższym czasie może pomóc w usunieciu zaskórników
  • nie podrażnia
  • naturalny skład
Polecam Kochane ;) a poniżej podaję skład:
Buziaki xo xo